Rosyjska odpowiedź

Геополитика и безопасность

Obecna sytuacja międzynarodowa zmusza Rosję do bardziej asertywnej odpowiedzi na natowskie manewry, które jesienią odbędą się na terytorium Polski i krajów bałtyckich.

Scenariusz wrześniowych manewrów Anakonda-12 zakładał roszczenia terytorialne sąsiadujących ze sobą państw, które doprowadzają do konfliktu zbrojnego. Do użytych w nim kryptonimów Barii i Mondy skonfliktowanych z Wislandią dość łatwo można dopasować napięte relacje pomiędzy Rosją i Białorusią a Polską. Na taką optykę wpływają także ćwiczenia Zapad 2009, podczas których ćwiczono desant na plaże imitujące polskie wybrzeże, stłumienie powstania wywołanego na Białorusi przez polską mniejszość na Grodzieńszczyźnie, czy atak nuklearny na Polskę (oficjalnie testy strategicznych bombowców).

Jesienią tego roku czeka nas nie tylko kolejna odsłona ćwiczeń Zapad, ale i zakrojone na szeroką skalę manewry NATO Steadfast Jazz 2013 na terytorium Rzeczpospolitej i państw bałtyckich. Są one naturalną konsekwencją przyjętego przez Sojusz planu obronnego dla tych państw tzw. „Eagle Guardian”. Scenariusze wspomnianych manewrów nie są jeszcze znane, ale prawdopodobnie będą nieznacznymi modyfikacjami swoich poprzedników.

W tym kontekście niezwykle ciekawa z naszej perspektywy może okazać się reakcja polityczna Rosji na aktywność NATO w regionie Europy Środkowo- Wschodniej. Wiele wskazuje na to, że będzie ona ponadstandardowa i nie ograniczy się do klasycznego już straszenia Iskanderami. Nic nie wskazuje na to by jak w przypadku odbywających się z dala od natowskich granic ćwiczeń Tarcza Związku 2011, Rosja próbowała łagodzić przekaz tegorocznych manewrów. Sytuację podsyca zakończenie amerykańsko- rosyjskiego resetu, wzmagający się antyzachodni kurs trzeciej kadencji Władimira Putina i wzrost znaczenia jastrzębi w jego otoczeniu np. wicepremiera Dmitrija Rogozina.

Zatem jakiego typu mogłaby to być reakcja? Ze względu na wyczerpanie zestawu doraźnych środków rosyjskich godzących w Stany Zjednoczony (odpowiedź na Ustawę Magnitskiego) oraz zmiany na stanowiskach sekretarza obrony i stanu w administracji Baraka Obamy, co może zaowocować pewnym przesunięciem akcentów w relacjach bilateralnych, odpowiedź Moskwy na zaangażowanie NATO w Europie Środkowo- Wschodniej będzie prawdopodobnie dotyczyć właśnie krajów tego regionu.

Najbardziej prawdopodobnym ruchem Kremla wykraczającym poza dotychczasowo stosowane środki asertywnej odpowiedzi skierowane w stronę Paktu Północnoatlantyckiego byłby zakrojony na szeroką skalę atak cybernetyczny. Taki pokaz siły to bardzo efektowne narzędzie, które nie tylko wywołałoby odpowiedni efekt psychologiczny, ale i przyniosło realne straty zaatakowanym podmiotom. Istotna w tym kontekście wydaje się również lokalizacja natowskiego ośrodka bezpieczeństwa cyfrowego w Tallinie oraz amerykańskie zapowiedzi wzmocnienia bezpieczeństwa cybernetycznego (kontekst propagandowy). Rosyjskie środki pozwalają także na zatarcie śladów obciążających odpowiedzialnością za całe wydarzenie.

Innym bardziej drastycznym środkiem zastosowanym przez Kreml może być rozmieszczenie nowych baz wojskowych w bezpośredniej bliskości Polski lub krajów bałtyckich. Dość prawdopodobne są także różnego rodzaju gesty polityczne skierowane w stronę kwestii rosyjskich bezpaństwowców w krajach bałtyckich.

Wykluczoną z mojej perspektywy reakcją Moskwy na aktywność NATO w regionie są wszelkiego rodzaju naciski energetyczne. Słabnie siła Gazpromu, nieprzychylnie do interesów firm rosyjskich jest również ustosunkowana Komisja Europejska, a Polska i kraje bałtyckie posiadają coraz efektywniejsze środki służące do walki o własne interesy w UE.


Obecna sytuacja międzynarodowa zmusza Rosję do bardziej asertywnej odpowiedzi na natowskie manewry, które jesienią odbędą się na terytorium Polski i krajów bałtyckich.

Scenariusz wrześniowych manewrów Anakonda-12 zakładał roszczenia terytorialne sąsiadujących ze sobą państw, które doprowadzają do konfliktu zbrojnego. Do użytych w nim kryptonimów Barii i Mondy skonfliktowanych z Wislandią dość łatwo można dopasować napięte relacje pomiędzy Rosją i Białorusią a Polską. Na taką optykę wpływają także ćwiczenia Zapad 2009, podczas których ćwiczono desant na plaże imitujące polskie wybrzeże, stłumienie powstania wywołanego na Białorusi przez polską mniejszość na Grodzieńszczyźnie, czy atak nuklearny na Polskę (oficjalnie testy strategicznych bombowców).

Jesienią tego roku czeka nas nie tylko kolejna odsłona ćwiczeń Zapad, ale i zakrojone na szeroką skalę manewry NATO Steadfast Jazz 2013 na terytorium Rzeczpospolitej i państw bałtyckich. Są one naturalną konsekwencją przyjętego przez Sojusz planu obronnego dla tych państw tzw. „Eagle Guardian”. Scenariusze wspomnianych manewrów nie są jeszcze znane, ale prawdopodobnie będą nieznacznymi modyfikacjami swoich poprzedników.

W tym kontekście niezwykle ciekawa z naszej perspektywy może okazać się reakcja polityczna Rosji na aktywność NATO w regionie Europy Środkowo- Wschodniej. Wiele wskazuje na to, że będzie ona ponadstandardowa i nie ograniczy się do klasycznego już straszenia Iskanderami. Nic nie wskazuje na to by jak w przypadku odbywających się z dala od natowskich granic ćwiczeń Tarcza Związku 2011, Rosja próbowała łagodzić przekaz tegorocznych manewrów. Sytuację podsyca zakończenie amerykańsko- rosyjskiego resetu, wzmagający się antyzachodni kurs trzeciej kadencji Władimira Putina i wzrost znaczenia jastrzębi w jego otoczeniu np. wicepremiera Dmitrija Rogozina.

Zatem jakiego typu mogłaby to być reakcja? Ze względu na wyczerpanie zestawu doraźnych środków rosyjskich godzących w Stany Zjednoczony (odpowiedź na Ustawę Magnitskiego) oraz zmiany na stanowiskach sekretarza obrony i stanu w administracji Baraka Obamy, co może zaowocować pewnym przesunięciem akcentów w relacjach bilateralnych, odpowiedź Moskwy na zaangażowanie NATO w Europie Środkowo- Wschodniej będzie prawdopodobnie dotyczyć właśnie krajów tego regionu.

Najbardziej prawdopodobnym ruchem Kremla wykraczającym poza dotychczasowo stosowane środki asertywnej odpowiedzi skierowane w stronę Paktu Północnoatlantyckiego byłby zakrojony na szeroką skalę atak cybernetyczny. Taki pokaz siły to bardzo efektowne narzędzie, które nie tylko wywołałoby odpowiedni efekt psychologiczny, ale i przyniosło realne straty zaatakowanym podmiotom. Istotna w tym kontekście wydaje się również lokalizacja natowskiego ośrodka bezpieczeństwa cyfrowego w Tallinie oraz amerykańskie zapowiedzi wzmocnienia bezpieczeństwa cybernetycznego (kontekst propagandowy). Rosyjskie środki pozwalają także na zatarcie śladów obciążających odpowiedzialnością za całe wydarzenie.

Innym bardziej drastycznym środkiem zastosowanym przez Kreml może być rozmieszczenie nowych baz wojskowych w bezpośredniej bliskości Polski lub krajów bałtyckich. Dość prawdopodobne są także różnego rodzaju gesty polityczne skierowane w stronę kwestii rosyjskich bezpaństwowców w krajach bałtyckich.

Wykluczoną z mojej perspektywy reakcją Moskwy na aktywność NATO w regionie są wszelkiego rodzaju naciski energetyczne. Słabnie siła Gazpromu, nieprzychylnie do interesów firm rosyjskich jest również ustosunkowana Komisja Europejska, a Polska i kraje bałtyckie posiadają coraz efektywniejsze środki służące do walki o własne interesy w UE.


Obecna sytuacja międzynarodowa zmusza Rosję do bardziej asertywnej odpowiedzi na natowskie manewry, które jesienią odbędą się na terytorium Polski i krajów bałtyckich.

Scenariusz wrześniowych manewrów Anakonda-12 zakładał roszczenia terytorialne sąsiadujących ze sobą państw, które doprowadzają do konfliktu zbrojnego. Do użytych w nim kryptonimów Barii i Mondy skonfliktowanych z Wislandią dość łatwo można dopasować napięte relacje pomiędzy Rosją i Białorusią a Polską. Na taką optykę wpływają także ćwiczenia Zapad 2009, podczas których ćwiczono desant na plaże imitujące polskie wybrzeże, stłumienie powstania wywołanego na Białorusi przez polską mniejszość na Grodzieńszczyźnie, czy atak nuklearny na Polskę (oficjalnie testy strategicznych bombowców).

Jesienią tego roku czeka nas nie tylko kolejna odsłona ćwiczeń Zapad, ale i zakrojone na szeroką skalę manewry NATO Steadfast Jazz 2013 na terytorium Rzeczpospolitej i państw bałtyckich. Są one naturalną konsekwencją przyjętego przez Sojusz planu obronnego dla tych państw tzw. „Eagle Guardian”. Scenariusze wspomnianych manewrów nie są jeszcze znane, ale prawdopodobnie będą nieznacznymi modyfikacjami swoich poprzedników.

W tym kontekście niezwykle ciekawa z naszej perspektywy może okazać się reakcja polityczna Rosji na aktywność NATO w regionie Europy Środkowo- Wschodniej. Wiele wskazuje na to, że będzie ona ponadstandardowa i nie ograniczy się do klasycznego już straszenia Iskanderami. Nic nie wskazuje na to by jak w przypadku odbywających się z dala od natowskich granic ćwiczeń Tarcza Związku 2011, Rosja próbowała łagodzić przekaz tegorocznych manewrów. Sytuację podsyca zakończenie amerykańsko- rosyjskiego resetu, wzmagający się antyzachodni kurs trzeciej kadencji Władimira Putina i wzrost znaczenia jastrzębi w jego otoczeniu np. wicepremiera Dmitrija Rogozina.

Zatem jakiego typu mogłaby to być reakcja? Ze względu na wyczerpanie zestawu doraźnych środków rosyjskich godzących w Stany Zjednoczony (odpowiedź na Ustawę Magnitskiego) oraz zmiany na stanowiskach sekretarza obrony i stanu w administracji Baraka Obamy, co może zaowocować pewnym przesunięciem akcentów w relacjach bilateralnych, odpowiedź Moskwy na zaangażowanie NATO w Europie Środkowo- Wschodniej będzie prawdopodobnie dotyczyć właśnie krajów tego regionu.

Najbardziej prawdopodobnym ruchem Kremla wykraczającym poza dotychczasowo stosowane środki asertywnej odpowiedzi skierowane w stronę Paktu Północnoatlantyckiego byłby zakrojony na szeroką skalę atak cybernetyczny. Taki pokaz siły to bardzo efektowne narzędzie, które nie tylko wywołałoby odpowiedni efekt psychologiczny, ale i przyniosło realne straty zaatakowanym podmiotom. Istotna w tym kontekście wydaje się również lokalizacja natowskiego ośrodka bezpieczeństwa cyfrowego w Tallinie oraz amerykańskie zapowiedzi wzmocnienia bezpieczeństwa cybernetycznego (kontekst propagandowy). Rosyjskie środki pozwalają także na zatarcie śladów obciążających odpowiedzialnością za całe wydarzenie.

Innym bardziej drastycznym środkiem zastosowanym przez Kreml może być rozmieszczenie nowych baz wojskowych w bezpośredniej bliskości Polski lub krajów bałtyckich. Dość prawdopodobne są także różnego rodzaju gesty polityczne skierowane w stronę kwestii rosyjskich bezpaństwowców w krajach bałtyckich.

Wykluczoną z mojej perspektywy reakcją Moskwy na aktywność NATO w regionie są wszelkiego rodzaju naciski energetyczne. Słabnie siła Gazpromu, nieprzychylnie do interesów firm rosyjskich jest również ustosunkowana Komisja Europejska, a Polska i kraje bałtyckie posiadają coraz efektywniejsze środki służące do walki o własne interesy w UE.


Obecna sytuacja międzynarodowa zmusza Rosję do bardziej asertywnej odpowiedzi na natowskie manewry, które jesienią odbędą się na terytorium Polski i krajów bałtyckich.

Scenariusz wrześniowych manewrów Anakonda-12 zakładał roszczenia terytorialne sąsiadujących ze sobą państw, które doprowadzają do konfliktu zbrojnego. Do użytych w nim kryptonimów Barii i Mondy skonfliktowanych z Wislandią dość łatwo można dopasować napięte relacje pomiędzy Rosją i Białorusią a Polską. Na taką optykę wpływają także ćwiczenia Zapad 2009, podczas których ćwiczono desant na plaże imitujące polskie wybrzeże, stłumienie powstania wywołanego na Białorusi przez polską mniejszość na Grodzieńszczyźnie, czy atak nuklearny na Polskę (oficjalnie testy strategicznych bombowców).

Jesienią tego roku czeka nas nie tylko kolejna odsłona ćwiczeń Zapad, ale i zakrojone na szeroką skalę manewry NATO Steadfast Jazz 2013 na terytorium Rzeczpospolitej i państw bałtyckich. Są one naturalną konsekwencją przyjętego przez Sojusz planu obronnego dla tych państw tzw. „Eagle Guardian”. Scenariusze wspomnianych manewrów nie są jeszcze znane, ale prawdopodobnie będą nieznacznymi modyfikacjami swoich poprzedników.

W tym kontekście niezwykle ciekawa z naszej perspektywy może okazać się reakcja polityczna Rosji na aktywność NATO w regionie Europy Środkowo- Wschodniej. Wiele wskazuje na to, że będzie ona ponadstandardowa i nie ograniczy się do klasycznego już straszenia Iskanderami. Nic nie wskazuje na to by jak w przypadku odbywających się z dala od natowskich granic ćwiczeń Tarcza Związku 2011, Rosja próbowała łagodzić przekaz tegorocznych manewrów. Sytuację podsyca zakończenie amerykańsko- rosyjskiego resetu, wzmagający się antyzachodni kurs trzeciej kadencji Władimira Putina i wzrost znaczenia jastrzębi w jego otoczeniu np. wicepremiera Dmitrija Rogozina.

Zatem jakiego typu mogłaby to być reakcja? Ze względu na wyczerpanie zestawu doraźnych środków rosyjskich godzących w Stany Zjednoczony (odpowiedź na Ustawę Magnitskiego) oraz zmiany na stanowiskach sekretarza obrony i stanu w administracji Baraka Obamy, co może zaowocować pewnym przesunięciem akcentów w relacjach bilateralnych, odpowiedź Moskwy na zaangażowanie NATO w Europie Środkowo- Wschodniej będzie prawdopodobnie dotyczyć właśnie krajów tego regionu.

Najbardziej prawdopodobnym ruchem Kremla wykraczającym poza dotychczasowo stosowane środki asertywnej odpowiedzi skierowane w stronę Paktu Północnoatlantyckiego byłby zakrojony na szeroką skalę atak cybernetyczny. Taki pokaz siły to bardzo efektowne narzędzie, które nie tylko wywołałoby odpowiedni efekt psychologiczny, ale i przyniosło realne straty zaatakowanym podmiotom. Istotna w tym kontekście wydaje się również lokalizacja natowskiego ośrodka bezpieczeństwa cyfrowego w Tallinie oraz amerykańskie zapowiedzi wzmocnienia bezpieczeństwa cybernetycznego (kontekst propagandowy). Rosyjskie środki pozwalają także na zatarcie śladów obciążających odpowiedzialnością za całe wydarzenie.

Innym bardziej drastycznym środkiem zastosowanym przez Kreml może być rozmieszczenie nowych baz wojskowych w bezpośredniej bliskości Polski lub krajów bałtyckich. Dość prawdopodobne są także różnego rodzaju gesty polityczne skierowane w stronę kwestii rosyjskich bezpaństwowców w krajach bałtyckich.

Wykluczoną z mojej perspektywy reakcją Moskwy na aktywność NATO w regionie są wszelkiego rodzaju naciski energetyczne. Słabnie siła Gazpromu, nieprzychylnie do interesów firm rosyjskich jest również ustosunkowana Komisja Europejska, a Polska i kraje bałtyckie posiadają coraz efektywniejsze środki służące do walki o własne interesy w UE.


Obecna sytuacja międzynarodowa zmusza Rosję do bardziej asertywnej odpowiedzi na natowskie manewry, które jesienią odbędą się na terytorium Polski i krajów bałtyckich.

Scenariusz wrześniowych manewrów Anakonda-12 zakładał roszczenia terytorialne sąsiadujących ze sobą państw, które doprowadzają do konfliktu zbrojnego. Do użytych w nim kryptonimów Barii i Mondy skonfliktowanych z Wislandią dość łatwo można dopasować napięte relacje pomiędzy Rosją i Białorusią a Polską. Na taką optykę wpływają także ćwiczenia Zapad 2009, podczas których ćwiczono desant na plaże imitujące polskie wybrzeże, stłumienie powstania wywołanego na Białorusi przez polską mniejszość na Grodzieńszczyźnie, czy atak nuklearny na Polskę (oficjalnie testy strategicznych bombowców).

Jesienią tego roku czeka nas nie tylko kolejna odsłona ćwiczeń Zapad, ale i zakrojone na szeroką skalę manewry NATO Steadfast Jazz 2013 na terytorium Rzeczpospolitej i państw bałtyckich. Są one naturalną konsekwencją przyjętego przez Sojusz planu obronnego dla tych państw tzw. „Eagle Guardian”. Scenariusze wspomnianych manewrów nie są jeszcze znane, ale prawdopodobnie będą nieznacznymi modyfikacjami swoich poprzedników.

W tym kontekście niezwykle ciekawa z naszej perspektywy może okazać się reakcja polityczna Rosji na aktywność NATO w regionie Europy Środkowo- Wschodniej. Wiele wskazuje na to, że będzie ona ponadstandardowa i nie ograniczy się do klasycznego już straszenia Iskanderami. Nic nie wskazuje na to by jak w przypadku odbywających się z dala od natowskich granic ćwiczeń Tarcza Związku 2011, Rosja próbowała łagodzić przekaz tegorocznych manewrów. Sytuację podsyca zakończenie amerykańsko- rosyjskiego resetu, wzmagający się antyzachodni kurs trzeciej kadencji Władimira Putina i wzrost znaczenia jastrzębi w jego otoczeniu np. wicepremiera Dmitrija Rogozina.

Zatem jakiego typu mogłaby to być reakcja? Ze względu na wyczerpanie zestawu doraźnych środków rosyjskich godzących w Stany Zjednoczony (odpowiedź na Ustawę Magnitskiego) oraz zmiany na stanowiskach sekretarza obrony i stanu w administracji Baraka Obamy, co może zaowocować pewnym przesunięciem akcentów w relacjach bilateralnych, odpowiedź Moskwy na zaangażowanie NATO w Europie Środkowo- Wschodniej będzie prawdopodobnie dotyczyć właśnie krajów tego regionu.

Najbardziej prawdopodobnym ruchem Kremla wykraczającym poza dotychczasowo stosowane środki asertywnej odpowiedzi skierowane w stronę Paktu Północnoatlantyckiego byłby zakrojony na szeroką skalę atak cybernetyczny. Taki pokaz siły to bardzo efektowne narzędzie, które nie tylko wywołałoby odpowiedni efekt psychologiczny, ale i przyniosło realne straty zaatakowanym podmiotom. Istotna w tym kontekście wydaje się również lokalizacja natowskiego ośrodka bezpieczeństwa cyfrowego w Tallinie oraz amerykańskie zapowiedzi wzmocnienia bezpieczeństwa cybernetycznego (kontekst propagandowy). Rosyjskie środki pozwalają także na zatarcie śladów obciążających odpowiedzialnością za całe wydarzenie.

Innym bardziej drastycznym środkiem zastosowanym przez Kreml może być rozmieszczenie nowych baz wojskowych w bezpośredniej bliskości Polski lub krajów bałtyckich. Dość prawdopodobne są także różnego rodzaju gesty polityczne skierowane w stronę kwestii rosyjskich bezpaństwowców w krajach bałtyckich.

Wykluczoną z mojej perspektywy reakcją Moskwy na aktywność NATO w regionie są wszelkiego rodzaju naciski energetyczne. Słabnie siła Gazpromu, nieprzychylnie do interesów firm rosyjskich jest również ustosunkowana Komisja Europejska, a Polska i kraje bałtyckie posiadają coraz efektywniejsze środki służące do walki o własne interesy w UE.



Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *

Этот сайт использует Akismet для борьбы со спамом. Узнайте, как обрабатываются ваши данные комментариев.