PiS pruje szafy NATO. Centrum Kontrwywiadu zajęte

Новости

75435743_Centrum KontrwywiaduEkipa Macierewicza ostatecznie zajęła siedzibę Centrum Kontrwywiadu NATO. Weszła zapasowym wejściem i sforsowała zamki do szaf pancernych i sejfów.

W sobotę nastąpił ostatni etap akcji rozpoczętej w nocy z czwartku na piątek przez Piotra Bączka, kierującego Służbą Kontrwywiadu Wojskowego, i Bartłomieja Misiewicza, dyrektora gabinetu szefa MON Antoniego Macierewicza.

Ponieważ nocny zajazd, którego celem było usunięcie poprzedniego kierownictwa Centrum, udał się tylko częściowo, w sobotę ludzie Macierewicza kontynuowali operację. Jak dowiaduje się «Wyborcza», urzędnicy zburzyli ścianę działową w korytarzu łączącym budynek ośrodka z kompleksem gmachów SKW. A potem komisyjnie zdjęli plomby z drzwi w pokojach personelu Centrum.

Do zamkniętych szaf dostali się, forsując zamki. Sejfy rozpruli. Wszystko robiła komisja Biura Spraw Wewnętrznych SKW, ale na miejscu oprócz Misiewicza i Bączka obecny był też Maciej Lew Mirski, adwokat, w 2007 r. członek komisji Macierewicza ds. weryfikacji WSI, a dziś wiceprezes Polskiego Holdingu Obronnego.

Opowiada płk Krzysztof Dusza, dyrektor Centrum, którego Bączek i jego ekipa odwołali z funkcji: – Te działania były bezprawne i pozbawione sensu. Bezprawne, bo Centrum jest instytucją międzynarodową, która nie podlega SKW, i powinna tu być wezwana ABW, która jest krajową władzą bezpieczeństwa. Bez sensu, bo wystarczyło wezwać mnie i moich współpracowników, a otworzylibyśmy pokoje, szafy czy sejfy. Tymczasem nikt nie podjął nawet takiej próby. Mam nadzieję, że z pokojów nic nie zginęło i nic nam tam nie podrzucono.

Zmiana zespołu kierującego ośrodkiem była głównym celem nowej władzy, która zdecydowała się na nocne wejście, bo kierownictwo ośrodka nie zgadzało się z decyzjami Bączka. Powód? Według porozumienia (art. 4 ust. 10) zawartego między wywiadem polskim MON a MON Słowacji (służby tych krajów prowadzą ośrodek) odwołanie kierownictwa Centrum może nastąpić dopiero po uzyskaniu zgody strony słowackiej oraz Komitetu Sterującego Centrum (przedstawiciele dziesięciu państw sygnatariuszy).

Wcześniej, przed nocną akcją, Bączek zawiesił finansowanie ośrodka, odebrał mu samochody i odwołał spotkanie, po którym ośrodek miał uzyskać prawną zdolność do działania. Szef SKW wszczął też postępowanie w celu odebrania płk. Duszy i jego zastępcom certyfikatów dostępu do informacji niejawnych.

Od piątku propisowskie media i politycy PiS atakują Duszę i dawne kierownictwo SKW. Twierdzą, że po przegranych wyborach «załatwili sobie» intratną pracę w Centrum. Zarzucają też, że SKW pozwalało w Polsce «bezkarnie działać» wywiadowi Rosji.

Płk Dusza: – Absurd! Koncepcja Centrum powstawała przez ostatnie kilka lat. W czerwcu na posiedzeniu krajów członkowskich NATO w Krakowie zapadła decyzja o wyborze dyrektora i zastępcy, a w sierpniu – o obsadzie stanowisk przez Polskę i Słowację. 2 grudnia miała nastąpić akredytacja ośrodka i przystąpienie do niego innych państw. Niestety, storpedował to skutecznie pan Bączek. Trudno, byśmy planując powstanie ważnego ośrodka NATO, kierowali się kalendarzem wyborczym. Na dodatek kłóciłoby się to z zasadą apolityczności służby, której jestem wierny przez całą swoją karierę. «Wyborcza»: – A czy SKW sprzyjało infiltracji Polski przez służby Rosji? Płk Dusza: – Czy gdyby tak było, powierzono by nam tworzenie takiego Centrum? Czy zaufałoby nam NATO i najwyższy rangą dowódca wojsk NATO w Europie gen. Philip Breedlove? Za to, że nie mogłem dłużej milczeć, gdy zagrożony był interes Polski, rozpętano wobec mnie kampanię pomówień. Nie wykluczam wejścia na drogę sądową. Za czasów, gdy kierowałem SKW, służba broniła interesów Polski i cechowała się dyskrecją. Nie ujawnialiśmy informacji o swojej pracy. Teraz też nie będę wchodził w polemikę na takim poziomie. Jeżeli ktoś ma wobec nas zarzuty, to niech skieruje sprawę do prokuratury.

Na wydarzenia w Polsce zareagowała Słowacja. W oficjalnym komunikacie tamtejsze MON napisało, że «bardzo uważnie przygląda się sytuacji, trwają konsultacje, a od polskich partnerów oczekuje dokładnych wyjaśnień». Kłóci się to z zapewnieniami Misiewicza, który twierdził, że Słowacy o wszystkim byli na bieżąco informowani.

O zajeździe na ośrodek NATO pisze też prasa niemiecka. Najostrzej «Frankfurter Allgemeine Zeitung»: «W związku z wymianą personelu Centrum NATO polski minister obrony narodowej budzi poważne wątpliwości wśród partnerów Sojuszu. Jeżeli taki styl sprawowania przez niego urzędu stanie się praktyką, to relacje z NATO będą poddane ciężkiej próbie» – czytamy w niemieckiej gazecie.

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован.

Этот сайт использует Akismet для борьбы со спамом. Узнайте, как обрабатываются ваши данные комментариев.